Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wiersze. Pokaż wszystkie posty

Morgi

O istnieniu kapliczki nepomuckiej w Morgach dowiedziałam się, oglądając plenerową wystawę fotograficzną pt. "Przydrożne krzyże i kapliczki Podlasia" w Podlaskim Muzeum Kultury Ludowej w Wasilkowie. 

Na stronie Centrum Trzech Kultur można przeczytać kilka informacji na temat tej wystawy. Poniżej fragment tekstu.

Centrum Trzech Kultur oraz GOKSiT Suchowola realizuje projekt "Szlakiem przydrożnych kapliczek" dofinansowany z Narodowe Centrum Kultury (Program EtnoPolska 2019). W efekcie projektu zostały zinwentaryzowane wszystkie kapliczki w gminie Suchowola. Dziś możemy powiedzieć, że jest ich: 105.
Razem z dyrektorem Arturem Gawłem - Podlaskie Muzeum Kultury Ludowej - wybraliśmy 10 z nich, które najlepiej ukazują zróżnicowanie kapliczek w gminie Suchowola. Każda z 10 kapliczek została sfotografowana i ukaże się na wielkoformatowym wydruku, które będziemy eksponowali na płotach we wsiach, z których pochodzą wybrane kapliczki... 
[źródło] 

Kapliczkę znalazłam przy pomocy dwóch mieszkańców wsi, którzy wskazali mi odpowiedni kierunek. Przy okazji serdecznie im za to dziękuję. Niestety, moja dokumentacja fotograficzna z 2020 roku uległa zniszczeniu, poniżej jedyne zachowane zdjęcie.

Kolejny raz jadąc na Podlasie, obiecałam sobie, że fotografie zgram na dwa nośniki, a post opublikuję, nie odkładając tego na później.


 

Kapliczka ulokowana jest zgodnie ze zwyczajem nepomuckim - na rozstajach dróg, w pobliżu rzeczki Olszanki.




 


Kapliczka słupowa drewniana z rzeźbą św. Jana Nepomucena. [źródło]




Na koniec utwór biorący udział w V edycji konkursu SREBRO NIE ZŁOTO. W kategorii specjalnej "Właśnie tu" wiersz "Z wizytą u świętego Jana Nepomucena w Morgach" zdobył wyróżnienie. Autorką jest  Krystyna Gudel z Suchowoli.

Z wizytą u świętego Jana
Nepomucena w Morgach

dziewczynka z naręczem
kwiatów zmierza do celu
w jej dziecięcym kroku
radość szczera
na widok świętego
pojawia się zatroskanie
czy sięgnie do jego stóp
czy poradzi z ukwieceniem
tego miejsca

po chwili
w blasku jesiennego zachodu
kapliczka nabiera wyrazu
mieni się kolorami
dorodnych astrów

na twarzy Meli
pojawia się znak triumfu
a święty Jan Nepomucen
ma powód do radości 
[źródło]

Polecam:  

Adnotacja:
  • kapliczka świętego Jana Nepomucena; 
  • lokalizacja: Morgi 13, gmina Suchowola, powiat sokólski, województwo podlaskie; 
  • data wykonania fotografii: 25.09.2020 r. i 20.09.2026 r.

Zalesie

(...) przy drodze do Zarzetki, w drewnianej kapliczce stoi piękna drewniana barokowa figura Jana N. z II połowy XVIII wieku, po renowacji, niemalowana, z niewielką gwiaździstą aureolą. Kapliczka na pewno pamięta czasy pierwszej wojny, urokliwa, o konstrukcji zrębowej zbudowanej na rzucie kwadratu, domkowa, wzniesiona z zastosowaniem konstrukcji wieńcowej, oszalowana deskami w układzie pionowym. Od frontu wejście prostokątne zakończone łukiem odcinkowym, drzwiczki niskie, jednoskrzydłowe, sztachetowe. W ścianach bocznych po jednym otworze okiennym prostokątnym, zakończonym półkoliście. Pierwotny namiotowy, z drewnianym krzyżem w zwieńczeniu dach z gontu długo był przykryty blachą, po ostatnim remoncie gont wrócił, natomiast krzyż jest już metalowy. Formalnie tego Jana N. przypisać trzeba do przysiółka Podborze (część Zalesia, sąsiedniej wsi w stosunku do Zarzetki i Sadownego), jednak zwyczajowo nazywany jest Janem z Sadownego. Mówi się o nim również jako o Nepomuku z Grabin, Rażen, Zalesia lub Szynkarzyzny. Obiekt wpisany do rejestru zabytków. 
(...) z figurą tą wiąże się pewna relacja przekazywana z ust do ust wśród miejscowych. Każdego roku, gdy tereny te nawiedzała powódź, Jan z kapliczki był zabierany przez wodę i zawsze gdy woda cofała się Jan trafiał idealnie w to samo miejsce. Znalazłem również informację, że zgodnie z legendą podczas jednej z wielkich powodzi u stóp wzgórza, na którym stoi kościół, osiadła figurka św. Jana w drewnianej kapliczce, którą wzburzone wody Bugu przyniosły nie wiadomo skąd. Figurka z kapliczką nie stały jednak długo przy kościele w Sadownem, bowiem kolejna wielka powódź przeniosła ją około 2,5 km na zachód od Sadownego i osadziła przy drodze do Rażen, które kiedyś były miastem. Ludzie po powodzi przenieśli kapliczkę z powrotem pod kościół w Sadownem. Jednak następna wielka woda zabrała kapliczkę spod kościoła i osadziła w miejscu w którym stała poprzednio. Działo się tak kilkakrotnie, aż ludzie dali za wygraną. Żywioł zwyciężył, wygrały wody rzeki Bug. Od tych czasów miejscowi chcąc powiedzieć o kimś, że wyjechał, zerwał kontakty rodzinne lub stosunki sąsiedzkie mówią, że "Odsunął się jak św. Jan od Sadownego". [źródło]
 





(...) w Sadownem (...) znajduje się drewniana kapliczka z tym świętym. Niegdyś stała ona przy kościele parafialnym, lecz podczas gwałtownej powodzi w 1888 roku została zabrana przez wodę i przeniesiona około 3, 5 km dalej do miejscowości Grabiny. Stoi tam do dnia dzisiejszego. Od tamtej pory w sadowieńskiej parafii zwykło się mówić: „Odsunąć się, jak św. Jan od Sadownego”. [źródło, str.168] 


 
 
Rzeźba świętego Jana Nepomucena z kapliczki w Zalesiu (...) to unikalny zabytek osiemnastowiecznej sztuki rzeźbiarskiej, nie należący do rzędu świątków przydrożnych rzezanych ręką wiejskiego samouka, lecz wg orzeczenia koneserów sztuki, stanowiący nieprzeciętne dzieło nieznanego artysty z tamtych czasów. Doskonała forma ujęcia postaci świętego, realizm detali poszczególnych części jego kapłańskiego ubioru, gesty uduchowienia całej sylwetki, a w szczególności rąk i głowy, mówią dobitnie o nieprzeciętnym talencie snycerskim jej autora. [źródło]

 

„W 1888 r. dnia 29 marca w Wielki Piątek nastąpiła gwałtowna odwilż po mroźnej i śnieżystej zimie. Niespodzianie, bo w nocy, nastąpił wielki, niepamiętny wylew Bugu. Woda zalała większą część parafii, zniszczyła pola, łąki, domy i dobytek. Płacz, wołanie o ratunek biednych mieszkańców mieszał się z hukiem i szumem wód i kry obficie płynącej. 
Ratował się każdy jak mógł na dachach domów, wierzchołkach drzew lub pływał w czółnach, tratwach jak Noe wśród potopu. Szczęściem, że już 1 kwietnia woda gwałtownie opadać zaczęła. Rok ten smutnie zapisał się w całej okolicy nadbużnej po doznanym strachu i zniszczeniu. Ludzie starzy mówią, że woda porwała figurę wyrzeźbioną w drzewie św. Jana Nepomucena, która stała za wsią Sadowne i zaniosła wraz z kapliczką, aż pod Grabiny, tu gdzie dziś stoi. Jest to figura stara wielkiej wartości artystycznej”. Taka relacja została zapisana w kronice parafialnej przez ks. Stefana Obłozę… Różne są natomiast opinie na temat powstania samej rzeźby. Również w tym przypadku nie znajdziemy żadnych źródeł pisanych. Nigdy więc nie dowiemy się, kto był jej autorem…
[źródło]
 


 
 
 
 
Badania prowadzone przez historyków sztuki w połowie XX w. datują powstanie Nepomuka na wiek XVII*. Miejscowy historyk Sławomir Akonom precyzuje datę, wiążąc ją z wybudowaniem drugiego, drewnianego kościoła w 1748 r. Dodaje on również, że rzeźba początkowo stała przy kościele, w miejscu, gdzie obecnie stoi figurka Najświętszej Marii Panny. Potwierdzają to również mieszkańcy „Jan to stał na placu przy tym drugim kościele”. Najprawdopodobniej po kilkudziesięciu latach okolicę nawiedziła jedna z większych powodzi. Jak głosi legenda, przeniosła ona kapliczkę o 4 km od Sadownego. Kilka lat po niej nastąpił kolejny wylew Bugu, z którym popłynęła ona nieco dalej — na Podborze. Różne są relacje opisujące to wydarzenie: „ten Jan (…) pierwszy raz przypłynął, postawiło go tam (…) 200 m, 250 m [od miejsca, w którym stoi obecnie — A. G.]. On tam stał na tym rozjeździe, ale że to nie dało za wygrane, widocznie nie tam miał być i przyszła druga woda za coś około 10 lat, dołożyła znowuż, ale była mniejsza już, stamtąd go zabrała i przeniosła i tutaj już na tych polach został”. 
(...) Różne są (...) opinie na temat powstania samej rzeźby. Również w tym przypadku nie znajdziemy żadnych źródeł pisanych. Nigdy więc nie dowiemy się, kto był jej autorem. Jedna z rozmówczyń powiedziała, że Jana wyrzeźbił domorosły rzeźbiarz „pastuch z Kołodziąża, chłopak jakiś (…) co krowy pasał”. Dodała też, że trwało to kilka lat. Relację tę zna od rodziców. Fragmenty legendy, które dotyczą pochodzenia rzeźby, mówią, że drzewo, z którego została wyrzeźbiona, wyłowiono podczas jednej z powodzi. 
(...) Po okolicznych wsiach krąży pewna historia: „Taki szedł z zabawy, on był jedynak, taki był, oj, co wie pani, i chuchane miał na wszystko. I szedł z zabawy, że miał tę figurkę wziąć z tej kaplicy i mówi: ja to sobie ze Św. Janem zatańczę. Jak se zatańczył z tym św. Janem, tak do domu już nie dotarł, bo już ociemniał”. Inna wersja tego zdarzenia mówi, że „był taki (…) na Zalesiu i on w którąś niedzielę szedł do kościoła i razem tam ludzie szli. I jak przechodzili koło tej kapliczki Św. Jana, to wszyscy się przeżegnali, zdjęli czapki, a on nie zdjął, ani się nie przeżegnał. I powiedział: co wy się kłaniacie przed takim… I szli dalej, a jemu się zachciało siku, to odszedł za krzaki i za chwilę oślepł. Krzyczał z tych krzaków, to go zabrali do domu, ale już wzroku nie odzyskał. I to mówią, że to tak powiedział, to dlatego oślepł”. [źródło, *błąd w datowaniu]

Polecam:  

Adnotacja:
  • kapliczka świętego Jana Nepomucena; 
  • lokalizacja: Zalesie 48, gmina Sadowne, powiat węgrowski, województwo mazowieckie; 
  • data wykonania fotografii: 19.07.2020 r. i 30.03.2026 r.

Krzemienica

Wieś Krzemienica w pobliżu Łańcuta leży w sąsiedztwie starego koryta Wisłoka. Na jednym z zakoli rzeki, sformowanym w staw z wysepką, stoi kapliczka pod wezwaniem św. Jana Nepomucena. Została wzniesiona w roku 1875, lecz obecnie w jej wnętrzu znajduje się obraz i figurka Matki Boskiej. Barokowa figura Jana Nepomucena została skradziona w latach 90-tych XX wieku. [źródło, fotografia z lat 60. lub 70. XX wieku] 



Po południowej stronie autostrady A4 (...) znajduje się staw, na nim wyspa, a na niej kapliczka pod wezwaniem JN z datą 1875. Ma formę białego domku z czerwonym blaszanym dachem na czterech filarach i półokrągłymi łukami. Z jej powstaniem wiążą się dwie ciekawe legendy. Pierwsza mówi o tym, że dawnymi czasy stała tam karczma. Kiedyś odbywało się w niej weselisko i zdarzyło się, że jego uczestnicy w większości nie uszanowali Najświętszego Sakramentu przewożonego drogą przez kapłana. Z gniewu na grzeszników zatrzęsła się ziemia i karczmę wraz z ludźmi pochłonęło zapadlisko. Ocalał na wysepce tylko basista, który na odgłos dzwonka oznajmiającego przewożenie wiatyku uklęknął (inna wersja mówi, że to byli państwo młodzi). Druga legenda dotyczy Władysława Stadnickiego - syna słynnego Łańcuckiego Diabła Stanisława. Był okrutnikiem i grabieżcą nie gorszym od swego ojca. Udało się go w końcu ująć i osądzić. W pobliżu Łańcuta wykonano na winowajcy wyrok i pozbawione głowy ciało wrzucono do Wisłoka. Rzeka niosła zwłoki pod prąd aż do Krzemienicy i dopiero tutaj woda wyrzuciła je na brzeg. Władysława pochowano jako szlachcica i możnowładcę w wirydarzu klasztoru dominikańskiego w Łańcucie, a w Krzemienicy postawiono kapliczkę. Stoi ona do dziś w tym samym miejscu, przy starym korycie rzeki Wisłok, uformowanym obecnie w staw z wysepką...

Dodam, że legenda wiąże się raczej z miejscem, niż z osobą Jana N., gdyż Diabeł Stadnicki żył w latach ok. 1551-1610, więc jego syn musiał być stracony długo przed upowszechnieniem się kultu Jana Nepomucena na tych terenach. W kapliczce obecnie nie ma figury świętego, została skradziona w latach 90-tych. Jest w niej obraz MB. Jan był sporych rozmiarów i niezłej klasy rzeźbą, z krucyfiksem w obu rękach i aureolą, zapewne uszkodzoną, w birecie i typowym ubiorze ozdobionym zawiązanym pod szyją sznurem i stułą. Charakter rzeźby - barokowy... [źródło, fotografie]

Poniżej zamieszczam wiersz Walentego Pasierba, ludowego poety z Czarnej, o historii kapliczki na wodzie.

Któż naszych wiosek zbada
uroczyska, pamiątki, nagminne wieści?
Co kryje przeszłość daleka i bliska
co w nich tajemnic się mieści?

W łańcuckiej ziemi, kędy Krzemienica
wioska do Czarnej przytyka,
na małej wyspie wśród stawu kaplica
czarem napawa człowieka.

Gdy w wód przeźroczy słońce się odbija,
a w nocy księżyc z gwiazdami,
zdaje się człeku: w innym świecie żyje,
w przestworzu między duchami.

Jaka historia kryje się w tym dziwie?
Staw, kopiec, na nim kaplica!
Niech nam legenda poniższa opowie,
niech przeszłość odkryje lica.

Gdzie dzisiaj woda, był niegdyś ląd stały,
a na mim stało karczmisko,
tu się wesela odprawiały
i po dwa tygodnie blisko.

Często dzień święty także znieważano
całodziennymi tańcami,
po pańskim łanie tu się pokrzepiano
rozmaitymi trunkami.

Wówczas to karczmy placówką zbawienia
były dla chłopskiej ciemnoty,
dobry, niedobry w nich szukał wytchnienia
w kieliszku znalazł sen złoty.

I w tejże karczmie – siedzibie szatana
Czyjeś wesele huczało,
muzyka szumi od rana do rana,
ledwie już grono dyszało.

Wszyscy zajęci muzyką, zabawą
świat dla nich nie istnieje,
takich nie zajmie już poważna sprawa,
bo im tu dobrze się dzieje.

Wtem słychać dzwonek, kapłan do chorego
jedzie z ostatnią pociechą,
bawiący sobie nic nie robią z tego
pijani szałem, uciechą.

Jednak i w gronie by najgorszych ludzi
znajdzie się dusza poczciwa,
co swym przykładem do cnoty pobudzi,
choć skutek nie zawsze bywa.

Gdy nikt z wesela nie skłoni się Bogu,
wielu bluźnierstwem się słania,
jeden basista wyszedł z karczmy progu
i najwyższemu się kłania.

Wtem nagle rumor…. I krzyk przerażenia
karczma pod ziemię się skrywa
miejsce, gdzie Bóg doznał znieważenia
wód mętna fala zalewa.

Tylko wysepka wśród toni widnieje
Na niej basista z basami,
Jedyny świadek, co się z człekiem dzieje,
gdy idzie grzechu śladami.

Gdy na tej wyspie jak legenda niesie
Jan Nepomucen się zjawia,
lud zajęty trwogą na pamiątkę cudu
kaplicę nową wystawia.

Dziś dziecię idąc z matką do kościoła
gościńcem obok stawiska
zdumione prawie, ciekawie zawoła
Mamo, w tej wodzie, co mieszka?

Przejezdni również ciekawością zdjęci
o powód dzieła pytają,
poezja tutaj swe tryumfy święci,
ach tu się rymy składają.

Dawniej płaczące wierzby ocieniały
kapliczkę pod gontem białą,
w maju zdobioną śpiewy otaczały
pobożną rzeszy nawałą.

Runęły wierzby pod siekier ciosami,
jak zwyczaj dobry przypada,
dzisiaj kaplica zdobna olszynkami,
nikt kwiatów wewnątrz nie składa.

W około stawu ród olszyny młodej
i rosochate wierzbiny
tak przeglądają się w zwierciadle wody
jak dziatek naiwne miny.

W noc księżycową, gdy się obserwuje
pełne poezji zjawisko,
w zadumie świętej człowiek się pasuje
jakby przy Bogu był blisko.

Cudze chwalicie, a nie znacie prawie
pamiątek swojskich w tej dobie,
kaplicę białą w legendarnym stawie
Krzemienico ceń sobie.
[źródło]

Mimo niewątpliwego uroku samego położenia kapliczki, nie zdecydowałam się tam bliżej podejść. Zamiast wody zastałam tylko zwały błota. Być może staw jest pogłębiany?

 

 

 

 

Polecam:  

Adnotacja:
  • kapliczka ponepomucka;
  • lokalizacja: Krzemienica, DK 881 (przed "skrzyżowaniem" z A4), gmina Czarna, powiat łańcucki, województwo podkarpackie;
  • data wykonania fotografii: 18.08.2025 r.

Gosprzydowa

Figurka rzeźbiona w drewnie, umieszczona jest przy moście na Uszwicy, tuż przy granicy z Gnojnikiem. Postać świętego, wysoka na 96 cm i szeroka na 33 cm, posiada klasyczny kształt litery "S". Święty kapłan jest w sutannie, komży i pelerynie. Obecnie pomalowany na niebiesko, w białej komży, czarnych z cholewkami butach i czarnym doktorskim birecie na głowie. W rękach trzyma ukośnie, z prawej na lewą, krzyż. Jest to szczegół trochę nietypowy, bo św. Jana przedstawiano przeważnie z palmą.
Przypuszcza się, że figurkę ufundowała rodzina Komarów, od roku 1798 właścicieli wsi Gosprzydowa. Postać św. Jana została umieszczona nad rzeką jako wotum dziękczynno-błagalne, dla odwrócenia klęsk powodzi, które niszczyły grunty i most.
Niezwykle interesująca jest współczesna historia figury. Otóż podczas powodzi w 1997 roku figura św. Jana Nepomucena została przez wodę porwana. Pozostał tylko widok pustej, pochylonej kapliczki. Trudno było mieć nadzieję na odnalezienie figury. A jednak potężna fala powodziowa daleko jej nie zaniosła. Figurka św. Jana zatrzymała się na ogrodzeniu oczyszczalni ścieków w Gnojniku.
Znalazł ją tam miejscowy nauczyciel i strażak Stanisław Wojnicki. Oczyścił ją i częściowo osuszył. Brakującą lewą rękę, która zginęła podczas powodzi dorobił Jan Gazda. Po odnowieniu, figura wróciła na swoje pierwotne miejsce. [źródło, źródło]
 
 

Kapliczka św. Jana Nepomucena usytuowana jest obok mostu na rzece Uszwicy. Drewniana kapliczka wieńczy konar z drewna umieszczony w betonowej podstawie. W otwartej, zwieńczonej półokrągło wnęce umieszczona jest drewniana figurka świętego. Figurka przedstawia kanonika w kontrapoście z krucyfiksem przy piersi. Ta 96 cm wysokości figurka ubrana jest w niebieską pelerynę, biała komżę oraz czarną sutannę, biret i buty.
Figura św. Jana Nepomucena prawdopodobnie ufundowana została w 1798 r. przez ówczesnych właścicieli majątku jako wotum dziękczynne oraz błagalne dla odwrócenia klęsk powodzi, powodzi która zalewała pola i niszczyła most. W najnowszej historii figurki należy wspomnieć o roku 1997. W roku tym podczas powodzi figurka została porwana przez rwący prąd rzeczny i została zatrzymana przez ogrodzenie oczyszczalni ścieków w Gnojniku. Uszkodzona figurka po odnowieniu wróciła do kapliczki usytuowanej nad rzeką Uszwica.
 [źródło]
 

Poniżej wiersz Czesława Anioła pt. "Przydrożne", w którym jest między innymi mowa o kapliczce świętego Jana Nepomucena w Gosprzydowej.

Gosprzydowskie role świątkami zasiane,
Kapliczki i krzyże - nieraz zapomniane,
W ciągach dróg, polach, wiejskich krajobrazach
- w figurkach, obrazach.

Z kamienia i drewna, farbą malowane,
Stoją świętych postacie znane i nieznane,
Dziękczynne i pokutne od ludu ofiary
- dla Boga dary.

Na Górze Rotowskiej kamienny dom boży,
Pątnik i wędrowiec przed nim się ukorzy,
Gdy więc tędy pójdziesz, padnij na kolana
- tam Niepokalana.

W kamieniu wykuta Maryja Zwycięska,
Zatrzymaj się przy niej - nie spotka cię klęska,
Każdy się tu modli i każdy przystaje
- Gnojnika rozstaje.

Jest kapliczka niewielka w Nagórza stronie,
W niej Maryja jaśnieje w dwunastu gwiazd gronie,
Niepokalanej jest to figurka
- na roli Kurka.

Nad Gosprzydową, w Księżych Granicach,
Bogurodzica w przepięknych licach,
Matko Boża, Tyś łaskami jest sławiona
- i tu także objawiona.

Matki Boże, Częstochowskie, Różańcowe,
Na słupach i w szafkach, deszczem święcone,
Niech się wszędzie głos rozniesienie gloryja
- Niepokalana Maryja.

Niech różaniec święty wciąż Twa trzyma ręka,
W Maryi ukojenie, w niej boża poręka,
Wierzenia schowane w święte wizerunki
- na życie kierunki.

A Pan Jezus Frasobliwy spoczął w krzyżu,
Na skraju stoi drogi, nie ze złota, ni ze spiżu,
W lipie rzeźbiony, grzechem pochylony,
- w kolcach korony.

Nepomucen tkwi przy moście, nic nie powie,
Trwa w modlitwie, swym milczeniem ci odpowie,
Tu strzeże świętej tajemnicy - wielki niemowa
- grzechy nasze chowa.


Przejdź wędrowcze przez wieś Gosprzydową,
I zaśpiewaj przy kapliczkach pieśń majową,
Niech się do Maryi po rolach niesie
- prośby zaniesie.

A jesienią, w październiku weź różaniec,
I powędruj z nim na sam wioski kraniec,
Niech i stąd modlitwa ku Maryi płynie
Po tej gosprzydowskiej, przepięknej dziedzinie.
[źródło] 

Adnotacja:
  • figura świętego Jana Nepomucena;
  • lokalizacja: Gosprzydowa, gmina Gnojnik, powiat brzeski, województwo małopolskie;
  • data wykonania fotografii: 25.03.2024 r.