Na stromym zboczu doliny Przydonickiego Potoku, zwanego Przydoniczanką, stoi murowana kapliczka domkowa z bardzo ciekawą historią.
O dziejach kapliczki, wyblakłego obrazu i rzeźby świętego Jana opowiedział właściciel domu, którego przodkowie "od zawsze" byli mieszkańcami Przydonicy.
Obraz, pieczołowicie zabezpieczony szklaną taflą, delikatnie gładzony przez właściciela posesji, miał pochodzić od Jana III Sobieskiego, który, wracając z Wiednia, był tak zadowolony z wyprawy i zwycięstwa, że z radości po drodze rozdawał hojnie dary. Mimo mojej chęci dostrzeżenia zarysu czegokolwiek, oprócz rozmytych plam na płótnie(?) nie widziałam nic szczególnego. Wierzę jednak, że obraz, przekazywany z pokolenia na pokolenie, był bardzo cenny dla jego właścicieli.
Przełomowym
rokiem w dziejach Przydonicy stał się 1683 rok – rok odsieczy
wiedeńskiej. Wówczas to król Jan III Sobieski wracając do Krakowa,
zmożony trudami wojennymi na odpoczynek wybrał Przydonicę. Zobaczywszy
wyludnioną wieś i zadowolony gościnnością jej mieszkańców, rozkazał
kilku swym rycerzom osiedlić się w Przydonicy. Żegnając się podarował
mieszkańcom wsi obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, który po dzień
dzisiejszy słynie z licznych cudów i rzeszy pielgrzymów. [źródło]
Był rok 1683, kiedy Jan III Sobieski zwyciężył pod Wiedniem. Wracając
do kraju, w mijanych kościołach zostawił dary jako wyraz wdzięczności
Bogu i Maryi za otrzymane łaski. Przydonicy ofiarował obraz Matki Bożej
czczony w tajemnicach Różańca Świętego i tajemnicy Pocieszenia. [źródło]
Obraz Matki Bożej Przydonickiej – czczony w Tajemnicach Różańca Świętego i Tajemnicy Pocieszenia ofiarowany został przez króla Jana III Sobieskiego który wracając po zwycięskiej bitwie pod Wiedniem zostawiał dary w kościołach. W przypadku Przydonicy zostawił ten obraz. Obraz Matki Bożej Pocieszenia, łaskami słynący z tłem imitującym kurdyban z XVII w. znajduje się w ołtarzu głównym rokokowo - klasycystycznym. [źródło, fotografia]
Z rzeźbą świętego Jana Nepomucena, też będącą w rodzinie od pokoleń, związana jest typowa nepomucka legenda. Otóż któregoś roku potok, płynący leniwie doliną, po nagłej i gwałtownej ulewie wezbrał tak, że woda podchodziła do miejsca, na którym obecnie stoi kapliczka (kilka metrów nad poziomem drogi). Oprócz całej masy kamieni i wyrwanych drzew, przyniósł rzeźbę świętego. Gdy ludzie ją wyłowili, woda zaczęła opadać. Mieszkańcy w podzięce za uratowanie życia postawili kapliczkę i umieścili w niej świątka. Warto przebywać w jego obecności, można go dotknąć, pogłaskać, gdyż roztacza dobrą aurę.
Przez większą część roku Przydonianka to niewielki ciek wodny. Jednak po
większych ulewach zamienia się w rwącą rzekę i do Jeziora Rożnowskiego
nanosi tony mułu, żwiru i śmieci. [źródło]
Przy okazji bardzo dziękuję panu, który mnie wpuścił na swoje podwórko, otworzył kapliczkę, opowiedział o jej historii i podzielił się uwagami na temat dbania o nią oraz dobrem, które płynie z jej wnętrza.
Krzyż jest współczesny.
Polecam:
Adnotacja:
- kapliczka świętego Jana Nepomucena;
- lokalizacja: Przydonica 20 (os. Górna Wieś), gmina Gródek nad Dunajcem, powiat nowosądecki, województwo małopolskie;
- data wykonania fotografii: 8.06.2024 r.
Krzyż z tego wszystkiego najładniejszy.
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Ci się podoba.
UsuńNepomucen bardzo ciekawy, na cito przydałaby mu się fachowa renowacja bo zaczyna się rozpadać, ale ten uprzejmy pan chyba nie widzi takiej potrzeby. I będzie jak z tym obrazem, cennym emocjonalnie dla właściciela ale dla postronnych nieczytelnym.
OdpowiedzUsuńUdało ci się zobaczyć wnętrze kościoła Matki Boskiej Różańcowej? Piękny on!
A może uprzejmy pan widzi taką potrzebę, ale nie ma wystarczających środków na fachową renowację?
UsuńNajprawdopodobniej właśnie tak jest, przydałby się ktoś kto by mu pomógł. Jakby rzeźbę wpisano do rejestru zabytków to dofinansowano by jej renowację. Społeczna zbiórka też rozwiązałaby ten problem.
UsuńKapliczka stoi na prywatnym gruncie. Utrudnia to pozyskiwanie funduszy.
UsuńNo cóż szkoda tego Nepomucena bo fajny i widać w nim rękę zdolnego rzeźbiarza, jednak czas jest bezlitosny, pożarł już niejedno dzieło, pewnie pochłonie i tego Nepomuka...
OdpowiedzUsuńCzas... czas ma to do siebie, że nieubłaganie płynie do przodu.
Usuń